środa, 22 maja 2013

Sklep rybny.

Otworzył się zimą, ku uciesze okolicznych mieszkańców. W końcu sklepy rybne praktycznie dzisiaj nie istnieją - ryby można kupić w supermarkecie, tylko to, co tam się znajduje, ciężko nazwać rybą. Ale do rzeczy. Sklep jest lekko dziwny - na przykład do niedawna sklep był nieczynny w poniedziałki, a w tygodniu zdarzała się na drzwiach kartka "RYB BRAK" :))) No ale kto powiedział, że w sklepie rybnym, usytuowanym na głównej ulicy miasta, w dużym jak na te potrzeby lokalu, muszą być ryby i sklep musi działać? :) 

Dużym mankamentem jest fakt, że ze sklepu śmierdzi... Ryby czuć na całej ulicy, a przyczynia się do tego na pewno topniejący lód z pojemników z rybami, który zdarzało się panom ponoć wyrzucić na ulicę przed sklepem (przecież jest ciepło, to lodu zaraz nie będzie). I kolejna, jak dla mnie bulwersująca sprawa - odpady ze sklepu lądują we wspólnotowych pojemnikach na odpady komunale! Później resztki wyrzucane są przez osoby szukające skarbów w kontenerach i roznoszone przez zwierzęta po całym podwórku. A fujjjjj:



1 komentarz:

  1. Wyrzucanie resztek jedzenia ze sklepu to już chyba pod jakiś konkretny paragraf podlega...

    OdpowiedzUsuń