środa, 1 maja 2013

Mój Wrocław nie jest mi obojętny.

Pomysł na tego bloga kiełkował we mnie już od dawna - od czasu, kiedy mieszkając w sercu miasta, w wyjątkowym uroczym Starym Mieście, muszę potykać się codziennie o puste puszki po piwie, mijać się na podwórku z pijanymi, klnącymi obywatelami tego miasta, wysłuchiwać do późnego wieczora krzyków podchmielonych młodych ludzi, imprezujących pod chmurką. Ja wiem, że to nie jest tylko mój problem, że w dzisiejszych czasach takich miejsc jest wiele, ale:
1. mieszkam tuż przy Teatrze Polskim - miejsce bez wątpienia reprezentacyjne,
2. mieszkam obok Urzędu Miasta przy ul. Zapolskiej - nie da się ukryć, że każdego dnia przewijają się przez niego setki mieszkańców,
3. mieszkam przy jednej z większych ulic miasta,
4. podatki za posiadanie nieruchomości właśnie w tak prestiżowym miejscu płacę niemałe,
dlatego też mam wobec tego miejsca uzasadnione oczekiwania. I wstyd mi, że chyba nikt poza mną tego nie widzi. Że Straż Miejska już nawet nie chce przyjeżdżać na interwencje, a jak już przyjedzie to stwierdza, że ponieważ panowie w dłoni flaszki nie trzymają, to może znaczyć że przecież nie piją. A Straż Miejska to nie W11, jak sami kiedyś powiedzieli.

Wspominałam ostatnio swoje dzieciństwo i weekendowe zabawy na placu zabaw, od rana do późnego wieczora - nie było tego problemu, który mam dzisiaj jako mama. Ja mojej córki na placu zabaw nie mogę spuścić z oka. Mało tego - często na ten plac zabaw po prostu nie może wyjść, bo na ławkach odbywa się impreza. I tak jest często przez cały weekend - odsłaniając rano rolety widzę podchmielone towarzystwo, które przesiadywać będzie tam do późnych godzin wieczornych. Z przerwami na zakup napojów alkoholowych i papierosów co jakiś czas, a także na skorzystanie z "WC" w osłonie śmietnikowej. I tak od wczesnej wiosny, do późnej jesieni, a co poniektórzy dają radę nawet w mroźne, zimowe wieczory. I ja się pytam, z czego oni żyją? Za co piją i palą?...

Mój blog jest formą protestu przeciwko takiemu społeczeństwu i przeciwko władzom, które na to przyzwalają. Które zamiast wzmożyć nadzór i kontrolę nad takim miejscem, udają że nic nie widzą.
I tak oto w sercu Wrocławia można zobaczyć:

23 kwietnia 2013r.






Druga z pań jednak była nieco bardziej nieśmiała i zdecydowała się załatwić swoje potrzeby w osłonie śmietnikowej:


  

24 kwietnia 2013r.:


25 kwietnia 2013r.(do WC było za daleko)



2 komentarze:

  1. Bardzo fajny pomysł :-) Zawsze twierdziłem, że jak ludzie sami nie wezmą pewnych spraw w swoje ręce to nic się nie zmieni. "Wrocław miasto spotkań..." ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrocław - Europejska Stolica Kultury :)

    OdpowiedzUsuń